Dokładanie nowych obowiązków z jednej strony, z drugiej brak odpowiednich gratyfikacji czy skutecznego przeciwdziałania pojawiającej się luce pokoleniowej w zawodzie. Dramatyczna sytuacja pielęgniarek i położnych zdominowała kolejny zjazd sprawozdawczy ich samorządu zawodowego. Sen z powiek przedstawicielkom tych profesji spędza niejedno. Panie nie kryją, że możliwy jest kolejny protest.

Był to 29. Zjazd Sprawozdawczy Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych Ziemi Sieradzkiej, który odbył się w sali „C” starostwa w Sieradzu. Co najbardziej „gryzie” środowisko? Jednym z problemów jest wprowadzona przepisami możliwość wystawiania recept i kierowania pacjentów na badania diagnostyczne pod warunkiem ukończenia specjalistycznego kursu w tym zakresie. - Podchodzimy jednak do nowych uprawnień ostrożnie i z dystansem oczekując określenia zasad kontraktowania tych świadczeń z NFZ. Jesteśmy bowiem zaniepokojone, czy konsekwencją nowych zadań nie będzie brak czasu na inne. Boimy się też, czy nie będzie prób wykorzystania nas jako sekretarek – argumentuje Anna Augustyniak, przewodnicząca OIPiPZS mówiąc, że środowisko jest bardzo zawiedzione i rozgoryczone dotychczasowym sposobem realizacji porozumienia dotyczącego podwyżek. - Jego ideą było, aby każda pielęgniarka i położna otrzymała podwyżkę przez cztery lata po 400 zł brutto, czyli 235 zł netto. Słowa „podwyżka wynagrodzenia” oznaczają, że powinna zostać podniesiona podstawa wynagrodzenia. Niestety w większości placówek medycznych wypłacany jest „dodatek” do wynagrodzenia. A podwyżek nie otrzymały, co jest niezgodne z ideą tego porozumienia m.in. pielęgniarki pracujące w DPS-ach, w sanepidach, żłobkach, ośrodkach opiekuńczo-wychowawczych, zakładach karnych i placówkach Ministerstwa Obrony Narodowej, gdyż podlegają pod inne resorty. Podwyżkami nie zostało objętych też wiele pielęgniarek wykonujących świadczenia zdrowotne w gabinetach zabiegowych i punktach szczepień z uwagi na mylną interpretację zapisów. Nasz samorząd zawodowy kontynuuje więc działania zmierzające do wzrostu wynagrodzenia wszystkich pielęgniarek, które nie zostały objęte podwyżką. Będziemy apelować w tej sprawie do ministra zdrowia i do premiera rządu.
To nie jedyny postulat. Kolejny dotyczy minimalnych norm zatrudnienia. - Samorząd zawodowy od wielu lat zabiega, aby wprowadzić konkretne wskaźniki. Normy zatrudnienia powinny być opracowane w sposób jednoznaczny, nie budzący wątpliwości i powinny być jednolite dla wszystkich podmiotów leczniczych zarówno publicznych jak i niepublicznych. To gwarantowałoby odpowiedni poziom zatrudnienia pielęgniarek i położnych stosownie do zabezpieczenia potrzeb pacjenta. Pielęgniarka czy położna nie musiałaby się zastanawiać, które zabiegi ma wykonać w pierwszej kolejności, bo wszystkich nie jest w stanie. Dzisiaj w pierwszej kolejności wykonuje zlecenia lekarskie i brakuje jej czasu na pielęgnację pacjenta, nie mówiąc już o edukacji pacjenta i jego rodziny.
Niezmienną bolączką pozostaje dramatyczny spadek liczby pielęgniarek i położnych w Polsce, co – jak wieszczą ich przedstawicielki – doprowadzi już niebawem do sytuacji kryzysowej. - Decydenci muszą się zastanowić, jak zatrzymać w kraju wcale niemałą liczbę absolwentów wydziałów pielęgniarstwa, którzy z powodów finansowych podejmują pracę za granicą i wdrożyć rządowy program zabezpieczenia społeczeństwa polskiego w świadczenia realizowane przez pielęgniarki i położne – podkreśla Anna Augustyniak wytykając, że plany uzupełniania pojawiających się już braków są niewłaściwe.
Ministerstwo Zdrowia planuje bowiem rozszerzenie kompetencji ratownika medycznego o zadania przypisane pielęgniarkom. - Brak wystarczającej liczby pielęgniarek w systemie ochrony zdrowia powinien być uzupełniany nowymi kadrami pielęgniarskimi – podkreśla Anna Augustyniak argumentując, że wprowadzenie ratowników na szpitalne oddziały w miejsce pielęgniarek jest niedopuszczalne. - Kwalifikacje ratowników medycznych nie odpowiadają zakresowi udzielanych świadczeń w oddziałach szpitalnych zagwarantowanych pacjentowi. Powinni być zatrudniani tylko i wyłącznie w systemie ratownictwa medycznego zgodnie z przygotowaniem zawodowym. W obecnej sytuacji kadrowej należy wspomagać pracę pielęgniarek poprzez tworzenie stanowisk opiekunów medycznych, którzy przejmą mniej skomplikowane czynności pielęgnacyjne związane na przykład z higieną osobistą czy karmieniem pacjenta. Pielęgniarkom i położnym, które w toku ustawicznego kształcenia podyplomowego nabywają coraz wyższe kwalifikacje należy umożliwić realizację zadań specjalistycznych, do jakich są przygotowane.
Czy pielęgniarki są zdeterminowane tak mocno, by zaprotestować w ostrzejszy sposób? – Myślę, że tak. Pielęgniarki są zawiedzione warunkami pracy i są za bardzo obciążone pracą – nie ukrywa przewodnicząca OIPiPZS.

Kryzys już widoczny



Kryzysową pod względem kadrowym sytuację w środowisku pielęgniarek widać już w sieradzkim szpitalu. Jak pisaliśmy niedawno na naszych łamach, rozgorzał tu z tego powodu pracowniczy spór.
Pielęgniarki związane ze Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym żaliły się, że są traktowane jak przedmioty. Bo są przesuwane bez pytania na inne oddziały i nie mają przy tym znaczenia ich wcześniej zdobyte kwalifikacje czy doświadczenie. Placówka na ich zarzuty odpowiedziała, że taka jest konieczność, by zapewnić opiekę pacjentom. Ale związek zawodowy pielęgniarek i położnych mocno wytykał, że to nie jest właściwy sposób, by łatać kadrowe braki i to prędzej czy później się odbije się na działalności szpitala.
- Na problemy kadrowe zwracałyśmy uwagę nie od dzisiaj i dyrekcja szpitala nie powinna być nimi zaskoczona. Tym, że jest nas już teraz za mało, a będzie jeszcze mniej i praca stanie się coraz trudniejsza. Wiemy, że jest problem, tylko trzeba szukać wspólnie innych metod, bo przesunięcia to rozwiązania jedynie na krótko – argumentowała na naszych łamach Urszula Płoska, przewodnicząca Zakładowej Organizacji Związkowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w sieradzkim szpitalu.

Czytaj także

    Komentarze (4)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    nowak (gość)

    Chyba nie jest tak zle /srednia ok.2500zł/.Mają stabilną pewną prace.Co mają powiedzieć inne panie. Szefowa Augustyniak opowiada caly czas te same brednie -sama porusza się porządnym suvem. Nie ma tak zle.

    aga (gość)

    Przecież one non stop protestują, inaczej nie miałyby takich wielkich dup. Na wewnętrznym w Zduni jak rodzina się nie zajmie chory to by już go nie było na tym świeci

    mieszkaniec starówki (gość)

    Może ktoś poinformuje mnie, kim jest i co oprócz bycia radnym robi ten pan w jasnej marynarce na zdjęciu nr 6, ponieważ nie ma imprezy, spotkania itp w którym by nie uczestniczył. A może ktoś zna efekty jego działalności na rzecz mieszkańców miasta.