Ania ze Zduńskiej Woli ma tylko pół serduszka. Trwa zbiórka pieniędzy na operację ZDJĘCIA

Włodzimierz Rychliński
Włodzimierz Rychliński
Ania Migdalska ze Zduńskiej Woli ma dwa latka. Od początku od urodzenia zmaga się z zagrażająca jej życiu chorobą. Serduszko dziewczynki nie wykształciło się w pełni. Życie Ani ratują lekarze. Dziewczynka czeka na kolejną operację. Rodzice muszą zebrać blisko 190 tys. zł.

Ania urodziła się z zespołem niedorozwoju prawego serca. Oznacza to, że ma tylko połowę serduszka. Dziewczynkę trzeba było operować. Byłą jednak zbyt mała i musiała na to czekać przebywając na oddziale intensywnej terapii wad wrodzonych. W jej przypadku leczenie musi przebiegać w trzech etapach. Przeszła już dwie operacje. Przed nią ta najważniejsza.

Szansa dla Ani

Rodzice dziecka szukając pomocy, we własnym zakresie docierali do różnych źródeł, w których zdobywali informacje o metodach leczenia dla córki. Dotarli do rodziców innych dzieci z podobnym schorzeniem. Dowiedzieli się o możliwości leczenia w niemieckim Münster. Lekarze opowiedzieli im o nowoczesnych metodach. Skontaktowali się z niemieckimi specjalistami.

Pierwsze konsultacje i nadzieja na to, że ostatnia operacja serca może nie wiązać się z poważnymi komplikacjami, że istnieje szansa oddania Ani w ręce najlepszych specjalistów – podkreśla Małgorzata Migdalska, mama Ani. - Niestety, cena za ratowanie naszej córki jest zbyt duża. Poza naszymi możliwościami. Potrzebujemy pomocy! Przed naszą małą wojowniczką ostatnia walka o zdrowie. Wygrana oznacza życie! Możecie być częścią naszego sukcesu, musimy zjednoczyć wszystkie siły, by teraz być dla Ani oparciem.

Na operację potrzebne jest prawie 190 tys. zł.

Na operację potrzebne jest prawie 190 tys. zł. Zbiórka organizowana jest m.in. w internecie. Pieniądze można wpłacać korzystając z adresu https://www.siepomaga.pl/ania-migdalska. Trwają też licytacje na https://tiny.pl/757qc.

Osoby, które pierwszy raz widzą malutką Anię nawet się nie domyślają, z jak poważnym schorzeniem mierzy się dziewczynka. Jest pogodna, towarzyska. Niestety, objawy choroby coraz bardziej się nasilają. Jej serduszko słabnie. Występuje szybszy oddech, zmęczenie. 2-latce sinieją palce. Te oznaki wywołują ogromny strach u jej rodziców.

- Dla nas Ania jest całym światem. Nasza córka nie miała tyle szczęścia, choroba zaatakowała, a ona nie mogła się bronić. Teraz to my możemy być tarczą obronną. Jako rodzice musimy zapewnić wszystko, co tylko możliwe, by strach przed śmiercią zniknął na zawsze z naszego życia. Właśnie tego pragniemy dla naszego dziecka. Tylko i aż tyle. Życie to coś, co razem jej daliśmy, a teraz wspólnie musimy je obronić.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie